Nie ma to jak w Domu :)

Nie tak dawno miałem okazję poczuć się jak w rodzinie z filmu „Kevin sam w domu” 🙂 Dużo ludzi w jednym domu to niesamowite odczucia. Każdy o czymś mówi. Każdy ma jakieś pomysły. Ilość relacji pęka w szwach.

Postaram się nie zanudzać. Powiem tylko o jednym wieczorze, a właściwie o jednej grze. Pewnego wieczoru graliśmy w karty, w „Durnia”. Generalnie zasady tej gry poznałem dopiero tego wieczoru, więc z początku nie szło mi najlepiej. Nie wiedziałem, że dzięki temu usłyszę chyba najlepszą ripostę wszech czasów.

W pierwszej rozgrywce zasady gry znałem tylko teoretycznie. Gdy widziałem karty, nic mi nie pasowało do legendarnej „kozery” – karty atut. Nie wiem, jak to się działo, ale ilość czasu spędzonego nad grą poprawiało moją zdolność do analizy kart, ale jednocześnie ilość procentów w głowie bardzo skutecznie obniżała tę zdolność, przez co praktycznie nie poprawiałem swoich wyników i… cały czas byłem „durniem”.

W pewnym momencie, gdy wszyscy byli już rozbawieni zamiast słowa kozera, powiedziałem kuriozum i dorzuciłem krótką anegdotę o tym słowie. Wtedy gra stała się jeszcze bardziej zabawna, bo wszystkim nowa nazwa bardzo przypadła do gustu 🙂 Niestety nawet moja nazwa karty atut nie sprawiła, że zaczęło mi lepiej iść…

W jednej z rozgrywek osoby po mojej prawicy i lewicy skończyły grać i zaczęły mi pomagać. Szybko okazało się, że mogę wygrać w dwóch ruchach. Tak też uczyniłem, ale kolejnemu graczowi bardzo się to nie spodobało i zbulwersowana powiedziała, że to nie fair, że mi pomagają, że „Przecież byś sam tego nie wymyślił !”. Ależ mnie to oburzyło. Obraziłem się i powiedziałem, że w takim razie znowu jestem „durniem”. Gdy jest się całe dzieciństwo jedynakiem, nie „walczy” się każdego dnia w domu i gdy dochodzi do takiej „walki” jest się dużo trudniej przyzwyczaić i nauczyć brać w niej udział. Jednocześnie granica między „grą”, a obrażeniem się jest znikoma, a jeszcze ten „szum” w głowie.

Kilka minut później dotarło do mnie, że to tylko taka „gra” i stuknąłem się kieliszkiem z moją „rywalką”. W tym momencie czuję do niej pełen szacunek, bo ja bym takiej riporty nigdy nie wymyślił 😀

122 wyświetleń

Nie podoba mi sięByły lepszeOKDobreBardzo mi się podoba zagłosuj, liczba głosów: 2, średnia: 5,00
Loading...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *